i to wszystko takie zabawne się wydaje być. że chce się czegoś podswiadomie przez cały czas a gdy to nadchodzi to.. to się tego zupełnie odechciewa.
że się o tym tyle myslało, tyle różnych opcji obmyslało w głowie,
a mimo wszystko strach pozostaje.
A najgorsze jest to, aby być wysoko. najwyżej jak sie tylko da.
a potem spaść na samo dno. Bo sie nie umiało walczyć o swoje.
tak dobrze było nie wracać do spraw z liceum.
i wakacje koło połowy juz są. a ja dalej nie robię nic.
dalej na bezrobociu.
dalej nie ucze się na wrzesień
dalej nie poprawiam tego, co bym chciała.
wczoraj wróciłąm z jury, z rowerów. ąłdnie tak bardzo. i miło było. i można by tak by zawsze wtawać kiedy się chce, spać kiedy się chcę. robić co sie chce. i jechać i jechać i jechać. i nie myśleć o niczym.
trochę inaczej wyobrażałam sobie studenckie zycie. troche inaczej wyobrażałam sobie swoje życie. Może rzeczywiście po dobrym okresie zawsze musi nadejśc tez etn zły? a moze wcale źle nie jest, tylko..
Chciałam zacząc wszystko od początku, być inna niż była, schudnąć, iść do pracy, mieć pieniądze, cudownego chlopaka.. i może jestem inna. Tylko ta innośc nie ejst wystarczajaca dla tych innych ludzi tutaj. Może nie nadaje sie do pracy. może gdybym poszła, nie radziłabym sobei z nauką. a pieniądze w koncu zaoszczedze sama. i może moj H. jest cudowny. nie. jest na pewno. Tylko, że ja chcę znow ideału. takiej ejdnej prawdziwej miłości. ażebym była tego pewna. że chce z nim spędzić resztę swojego życia.
a pewnie i tak to wszystko to bzdury